wtorek, 15 czerwca 2021

Wszyscy piszemy historię Muzeum...




Dziękujemy wszystkim Gościom, którzy bardzo licznie odwiedzili i nadal odwiedzają nasze muzeum. Dziękujemy za słowa uznania, a często wręcz zachwytu naszymi zbiorami. Z zaskoczeniem oglądacie Państwo nie tylko znajdujące się w kolekcji muzealnej wybitne dzieła sztuki i pamiątki historyczne, ale także zabytki szczególne – najstarszy polski fortepian 


wykonany w Sandomierzu w 1774 r. przez organmistrza Ignacego Skurskiego na potrzeby szkoły prowadzonej przez Siostry Benedyktynki, czy zbiór ksiąg drzewnych, jedyny taki w Polsce. Okazją do wyrażenia słów uznania są wpisy w pamiątkowej księdze. Przytaczamy niektóre z nich, te z ostatnich dni. Pan Maciej Płaza, pisarz pochodzący z Sandomierza, napisał, że nasze muzeum to „Serce Sandomierza. Stare, ale wciąż bijące”. 


Ktoś inny, że historia, którą poznajecie w muzeum „dotyka duszy w sposób nieoceniony i niezapomniany”. Wielu Gości oznajmiło, że jest to jedno z ich ulubionych muzeów, do którego zawsze z przyjemnością wracają. Liczne wpisy dotyczą wystawy czasowej eksponowanej w podziemiach zatytułowanej „Nie samym chlebem”. Jeden z nich brzmi: „Dziękujemy za otwarty umysł. Po raz pierwszy widzę wystawę dyskutująca w Polsce językiem sztuki współczesnej dylematy wiary. Bardzo poruszające”. 
Natomiast poeta Wojciech Kass napisał: „Jednym z elementarnych dążeń ludzkich jest pęd do metafory. Rozmaite metafory Stołu Pańskiego […] ukazuje przemyślana w każdym detalu wystawa „Nie samym chlebem”. Prezentowane na niej obrazy współczesnych artystów (w tym wybitna rzeźba Piety Fobera) są znamiennymi szczegółami (artystycznymi wizjami) całości tajemnicy Sacrum. Poeta niemiecki Friedrich Hölderlin zapisał w wierszu: „Wszystko jest życiem, gdy odwiedza nas Bóg”. Gratuluję”.


Czytamy z radością te świadectwa. Dziękujemy za nie.






wtorek, 8 czerwca 2021

Zapraszamy na nowe wydarzenia w Ogrodzie Domu Długosza w Sandomierzu




W sobotę 26 czerwca 2021 o godz. 15.00,- podczas festiwalu Filmów- Spotkań NieZwykłych będą prezentowane dzieciom literackie fragmenty książek wybitnego literaturoznawcy, tłumacza, pisarza, doktora habilitowanego nauk humanistycznych i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego - Michała Rusinka. Wśród nich będą wiersze z tomu „Wierszyki domowe”, które są w zestawie lektur szkolnych, jak również fragmenty książek „Co ty mówisz? Magia słów czyli retoryka dla dzieci?” oraz „Kiedyś byłem mały”.https://festiwalniezwykly.pl/ 


środa, 2 czerwca 2021

W ogrodzie przy muzeum kwitną bukszpany

 Uratowaliśmy bukszpany! Właśnie rozpoczął się czas ich pylenia. Owoce kwiatostanu pylą niczym biała manna. Pszczoły chętnie w tym czasie je odwiedzają.

Sandomierz w minionym roku zaatakowała ćma azjatycka niszcząc wieloletnie krzewy bukszpanów podobnie jak całą południową Polskę. 


Codziennie obserwując nasze krzewy udało się nam w porę zareagować stosując właściwe środki. Zbieranie larw przy dłużej ilości krzewów jest mozolne ale porady sandomierskich sadowników pomogły w walce z bardzo inwazyjnym szkodnikiem. Już od wczesnej wiosny w tym roku obserwujemy i trzykrotnie stosowaliśmy oprysk. Ważne jest aby zwracać uwagę na latające piękne ćmy wieczorem i reagować na specyficzny zapach. 


Bukszpan od wieków zdobił ogrody a nawet wielkie rezydencje królewskie w Europie. W Polsce gałązki z zimozielonymi liśćmi bukszpanu, są tradycyjnie używane do dekoracji wielkanocnych i wkładane do palm oraz koszyczków ze święconką, symbolizują trwałość życia i nieśmiertelność.




Nasze porady pozwoliły też uratować bukszpany przy Wyższym Seminarium w Sandomierzu a nawet w Gródku Podolskim o czym opowiadali nasi goście Księża Neoprezbiterzy z Podola!


środa, 26 maja 2021

Koncert z okazji Dnia Matki

 Zapraszamy do wysłuchania Koncertu 

z okazji Dnia Matki 

w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca "Racławice" 26 maja 2021 roku 

z prezentacją dzieł sztuki znajdujących się w zbiorach naszego muzeum, których tematyka wiąże się ze słowem Matka.



https://www.youtube.com/watch?v=KsThXQWdPWI

piątek, 21 maja 2021

 

Najlepsza z Matek

 

„Ona mi pierwsza pokazała księżyc i pierwszy śnieg na świerkach…” tak o matce pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu „Spotkanie z matką”

U początku naszej drogi stoi zawsze matka, a jej myśli unoszą się później nad każdą naszą chwilą. Kiedy spoglądamy za siebie, dostrzegamy pamięcią własne dzieciństwo, dom rodzinny i obraz matki, jej ciepło, bliskość, spokój, miłość, bezpieczeństwo. Widzimy matkę zabieganą, zajętą czynnościami przy stole kuchennym, nad którym unosi się zapach wanilii. Matkę, która decyduje o spójności tego domu i wspólnocie relacji. Słowo matka jest symbolem pełni w jakiej zamyka się nasze życie, ma w sobie najwięcej tęsknoty i miłości.

W zbiorach sakralnych Sandomierza odnaleźć możemy liczne przykłady dzieł sztuki, których ikonografia wiąże się ze słowem matka. W sandomierskiej katedrze, w Ołtarzu Wielkim, znajduje się obraz namalowany przez Józefa Buchbindera w 1897 r. Narodzenie Marii Panny. Artysta przedstawił scenę przygotowania kąpieli dziecka. Nowo narodzoną Maryję, odzianą w białą tunikę, trzyma na rękach jedna z piastunek, ukazując Ją ludziom. Wśród towarzyszących scenie rekwizytów artysta przedstawił kamienną wanienkę. Na drugim planie, po lewej ukazana został św. Anna oraz służebna podająca jej posiłek.


Przez wieki motyw macierzyństwa ukazywano w przedstawieniach Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Matka to Maryja – matka Jezusa, uosobienie cudu rodzicielstwa i zarazem matczynego bólu.

W katedrze również znajduje się unikatowe przedstawienie malarskie z XVII w. wyobrażające Matkę Bożą Brzemienną, która jest siłą dla matek oczekujących potomstwa.



Silne ramiona Maryi przeniosły Jezusa w czasie Ucieczki do Egiptu. 




Maryję zatroskaną ukazuje przedstawienie zatytułowane „Trójca Ziemska”, kiedy wraz ze św. Józefem powraca ze świątyni jerozolimskiej, w której po trzech dniach poszukiwań Rodzice odnaleźli Jezusa.

Matczyna miłość Maryi ma wymiar głęboko ludzki. Mater Dolorosa - Matka cierpiąca po śmierci Syna, matka kochająca, stojąca pod krzyżem, towarzysząca Mu do końca. Otulająca matczynym ramieniem w przedstawieniach Piety, ukazujących boleść Matki opłakującej Syna. To przedstawienie, które w wymiarze ludzkiego odczuwania jest najbardziej wzruszające, ukazuje Maryję jako  jedną z wielu matek, którym przyszło utracić syna.


Na znajdującym się w katedrze obrazie „Męczeństwo Sandomierzan” (Carlo de Prewo, Andrea Enrixon, lata 20. XVIII w.) widzimy sceny, które rozgrywały się podczas drugiego najazdu Tatarów na Sandomierz. Artyści ukazali mieszkańców szukających schronienia w kolegiacie, wśród nich matki osłaniające swoje dzieci przed ciosami miecza. Przelała się wówczas krew wielu niewinnych ludzi, jak przeczytamy w dawnych Kronikach, potoki wylanej krwi spływając do Wisły spowodowały jej wezbranie.


W kościele św. Ducha w Sandomierzu, w bocznej kaplicy umieszczona jest słynąca łaskami figura Pana Jezusa Miłosiernego z XVI w. Namalowana we wnętrzu tej kaplicy polichromia przedstawia obrazy wotywne. Jedno z przedstawień ukazuje matkę z niemowlęciem na rękach, klęczącą u stóp Jezusa Miłosiernego. Scena dokumentuje intencję matki - prośbę o zdrowie dziecka lub ma charakter dziękczynny za doznaną pomoc i opiekę.


W 1642 r. powstał obraz znajdujący się w zbiorach Muzeum Diecezjalnego, wyobrażający rodzinę Czermińskich z Czermna, klęczącą pod krzyżem, z zachowaniem hieratyczności pozy i wewnętrznego skupienia modlitewnego. Po lewej klęczy ojciec z dwoma synami, po prawej matka z sześcioma córkami, dwie z nich są w habitach zakonnych. Należy też wspomnieć o dwóch portretach z XVIII w. przedstawiających Elżbietę z Gostomskich Sieniawską, marszałkową wielką koronną, założycielkę klasztoru panien Benedyktynek w Sandomierzu i  jej córkę Zofię, pierwszą ksienię tegoż klasztoru. 



W zbiorach muzeum znajdują się dwa obrazy, których tematyka osnuta jest wokół wydarzeń związanych z rycerską historią XVII-wiecznej Rzeczpospolitej i legendy wiktorii wiedeńskiej. 

„Powrót z wyprawy wiedeńskiej” 





i „Powrót z jasyru”

                                        

 to patriotyczne kompozycje rozgrywające się w scenerii staropolskiego dworu polskiego, z udziałem zamieszkujących je wielopokoleniowych rodzin (XIX w. wg obrazu Leopolda Lȍfflera z 1863 r. Kolejnym obrazem o którym należy wspomnieć jest patriotyczna kompozycja  zatytułowana „Niespodziewanie”, która jest dziełem Antoniego Kozakiewicza z końca XIX w.  opartym na wspomnieniach malarza z czasów Powstania Styczniowego.


 Scena rozgrywa się w wiejskiej chacie, w której ukryli się dwaj powstańcy. Na pierwszym planie widzimy matkę z dwójką dzieci, która nie przerywając domowych czynności, zwraca głowę w stronę stojących w drzwiach żołnierzy szukających powstańców. W chacie ukryła się też matka i żona jednego z nich. Artysta przedstawił kobiety w czarnych sukniach, które symbolizują żałobę narodową lat 1861-1866. Ukazane na omówionych obrazach postacie kobiet, pomimo osobistego, intymnego ujęcia scen, są uniwersalnym wizerunkiem kobiety tamtej epoki – matki Polki, matki powstańców stojącej na straży ogniska narodowych tradycji. Wpajane przez nie wzorce przygotowywały do spełniania patriotycznych czynów. Kiedy narodził się etos Matki Polki stał się on alegorycznym obrazem przedstawiającym Polskę jako zatroskaną o los swoich dzieci matkę. Wzór ten jest nadal potrzebny i aktualny. Matki pielęgnujące tradycję ukazane są na grafice wykonanej wg obrazu Hipolita Lipińskiego z 1881 r. Patrzymy na scenę procesji Bożego Ciała przed kościołem św. Barbary w Krakowie, gromadką dzieci na pierwszym planie, z czujnymi spojrzeniami matek próbujących okiełznać beztroską atmosferę, która na chwilę zdaje się tłumić dźwięk kotłów, śpiewów i głośnego nabożeństwa.  


Nic nie zagłusza spokoju jaki odczuwamy patrząc na litografię z XIX w. zatytułowaną „Posąg pod Łysą Górą”, z umieszczonym na tle rozległego pejzażu kamiennym posągiem ze złożonymi do modlitwy rękoma. 


Możemy przypuścić, że siedząca na pierwszym planie kobieta z dziewczynką to matka, która opowiada legendę o pielgrzymie - rycerzu, który zamienił się w kamień i kontynuuje swoją wędrówkę przemieszczając się co roku na odległość ziarnka piasku w kierunku Świętego Krzyża. Matka oddana i gotowa na wszystko wciąż pozostaje ta sama.

opr. dr Urszula Stępień

czwartek, 29 kwietnia 2021

cd. Manifestacja narodowa ku czci Konstytucji 3 Maja na Rynku w Sandomierzu, 1917 r.



Manifestacje narodowe ku czci Konstytucji 3 Maja organizowano także w okresie 20- lecia międzywojennego w Sandomierzu. Katedra sandomierska stała się centrum życia narodowo-religijnego Diecezji Sandomierskiej, którego ważnym elementem było uroczyste obchodzenie rocznic wydarzeń historycznych. W sposób szczególny traktowano święto Konstytucji 3 Maja. Gdy dzień ten otrzymał znaczenie liturgiczne poprzez ustanowienie Uroczystości Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, do katedry przybywało tak dużo wiernych, że nie mogła wszystkich pomieścić, dlatego kilka razy nabożeństwo odprawiano na placu nad Wisłą. Obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja obchodzono w Sandomierzu po raz pierwszy w 1916 r., w 125. Rocznicę uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Święto wypadało w dzień powszedni – w środę. Z kart Dziennika ks. Jana Gajkowskiego (1866-1919) dowiadujemy się, że Mszę św. w katedrze odprawił biskup Marian Ryx, a naukę o znaczeniu Konstytucji 3 Maja wygłosił ks. prałat Antoni Rewera (1869-1942). Następnie odśpiewano „Bogurodzicę” i „Boże coś Polskę”. Nie zorganizowano wówczas manifestacji, dalsza część uroczystości została przeniesiona do Męskiej Szkoły Filologicznej, gdzie Aleksander Patkowski, wówczas nauczyciel łaciny wygłosił odczyt o Konstytucji 3 Maja, głos zabrał także biskup Ryx. Bardziej okazały charakter miały uroczystości, które odbyły się w 1917r.


Prezentujemy pochodzącą ze zbiorów prywatnych fotografię z tamtego czasu, na odwrocie której widnieje podpis: „Manifestacja ludności w dn. 3 Maja 1917 r. na rynku przed ratuszem w Sandomierzu w ostatnim roku okupacji austriackiej”.

                    

Na łamach „Kroniki Diecezji Sandomierskiej”, odnotowano, że ponieważ dzień 3 maja wypadał wówczas w czwartek, uroczystość przeniesiono na niedzielę 6 maja. Ks. J. Gajkowski w swoim Dzienniku zanotował, że uroczystość rozpoczęła Msza św. w katedrze celebrowana przez biskupa Mariana Ryxa, a proboszcz parafii katedralnej ks. prałat Antoni Rewera odczytał list pasterski biskupa Ryxa poświęcony Konstytucji 3 Maja i Ślubom Lwowskim króla Jana Kazimierza: „Pragnąc przeto sprawy narodowe, idąc w ślad za Ojcami naszymi, oprzeć na świętych uczuciach religijnych, wraz ze wszystkimi Biskupami Królestwa Polskiego postanowiłem w dniu dzisiejszym obchodzić w całej diecezji mojej tę świetlaną pamiątkę ogłoszenia Konstytucji 3-go Maja. Tem więcej tego pragnę w tym dziejowym dla nas momencie, że wszystkie niemal cywilizowane narody uznają słuszność naszej sprawy i konieczność wskrzeszenia Polski. I my z całą gorącością ducha do tego dążymy”.

Po zakończeniu Mszy św. uformował się pochód, który ulicami Panny Marii, Zawichojską (dziś ul. Sokolnickiego), a następnie ul. Opatowską przeszedł na Rynek. Jak napisał ks. Gajkowski, wszystkie domy zostały odświętnie udekorowane chorągwiami narodowymi i patriotycznymi elementami. Na ścianie ratusza zawisł wizerunek Orła okolony zielonym wieńcem.

Postarano się również o wydanie okolicznościowej broszury autorstwa ks. Andrzeja Wyrzykowskiego (1979-1955), zatytułowanej „ Pamiątka Obchodu 126 Rocznicy Konstytucji 3-go maja w Sandomierzu (ss. 24), wydanej w drukarni M.Byrzyńskiego.

                


     W słowie wstępnym autor napisał m.in.: „Trzeci Maj. Przez miasto ciągnie z muzyką i sztandarami pochód narodowy. Tłumy ludu przyglądają się mu: jedni z radością, innym łzy do oczu się cisną, Żydzi przymykają sklepy i ciekawie wyglądają na ulicę […]. Pochodu im się zachciało! Bieda, głód i ucisk, że choć siekierą rąbać, a oni pochody (Nie wiem czy tak było, ale wiem, że tak być może). Myślę sobie wtedy: warto by kilka słów napisać, żeby ludzie wiedzieli, co ten pochód znaczy. Żebyś więc i ty bracie, który to czytasz miał swój udział w tej radości i w tym obchodzie, przeczytaj powoli i zauważ sobie dobrze co ci podaję”. Po raz kolejny poznajemy obraz Sandomierza z prężnie działającym kościelnym środowiskiem naukowym, zainteresowanym przeszłością i pamiątkami minionego czasu, z kręgiem kapłanów, których wyrazistą cechą był żarliwy patriotyzm, umocniony głęboką wiedzą o dziejach ojczystych i kościelnych.


Dar na Polską Macierz Szkolną w Diecezji Sandomierskiej (okres międzywojenny) 

Opracowanie: dr Urszula Stępień
Za udostępnienie fotografii przedstawiającej Manifestację w Sandomierzu  dziękujemy Panu Krzysztofowi Burkowi.




środa, 14 kwietnia 2021

Dziedzictwo Kunstkamery? Jak powstawały nasze muzea - materiały pokonferencyjne

 

W grudniu minionego roku miała miejsce konferencja zorganizowana na okoliczność 110- lecia Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej pt:

"Dziedzictwo Kunstkamery? Jak powstawały nasze muzea". 

Z referatem "Zbiór zabytków sztuki kościelnej i starożytności artystycznej. Geneza kolekcji Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu" wystąpiła dr Urszula Stępień, kustosz naszego Muzeum.

Właśnie ukazały się materiały dokumentujące to wydarzenie.



środa, 3 marca 2021

„…ten talent, to złoto dane mi od Boga” - Ella Brochwicz Potkańska

 c.d.    

Na Dzień Kobiet... o dwóch artystkach z Diecezji Sandomierskiej, o których pamięć przetrwała dzięki pasji kolekcjonerskiej ks. Jana Wiśniewskiego.


W jednym z listów napisanych do ks. Jana Wiśniewskiego w 1925 r. wspomina, że kiedy po 1915 r.  pozwolono im wrócić do Potworowa zastali tam tylko „pustkę i ruiny. Wszystko zniszczone, potłuczone, rozbite, podarte lub skradzione”. Prawdopodobnie od ok. 1925 r. mieszkała we wsi Pobiedna, przyległej do Nowego Miasta nad Pilicą w „maleńkiej chatce słomą krytej”. W liście do ks. Jana Wiśniewskiego czytamy, że w 1925 r. zamierzała przenieść się do Przysuchy: „Szanowny Ksiądz Proboszcz wie, przodkowie moi służyli Bogu i Ojczyźnie, szczycić się mogę z takiego rodu, nie dlatego, że to byli wielcy i bogaci, ale z tego że byli szlachetni i dobro czyniący, a ja dziś biedna, ostatnia latorośl […] Przeżyłam szeregi dni bez kawałka chleba. W mrozy trzaskające, kiedy dubeltowe okna w mieszkaniu zakute mrozem były, nie posiadałam łupki drzewa. […] Przekonana jestem, że żywiej mój los go zainteresuje, a czując Jego życzliwość ośmielam się tu skreślić prośbę: Proszę bardzo wybadać, czy dla mnie nie byłoby korzystnie przenieść się do Przysuchy? Zapewne Panią Dembińską z Przysuchy ksiądz proboszcz zna. […] Dziedziczka by mi co może wynajęła lub puściła w dzierżawę, słyszałam że ma być bardzo dobra. Pamiętam w Przysusze domek otoczony sztachetami […] Mam krówkę, jeszcze z Potworowa i tegoroczną jałóweczkę, zatem mikroskopijne gospodarstwo, w którem się tak miłuję. W takich warunkach jak moje zrozumiałam, że pędzel sam to za wątła podpora do życia. Kawałeczek ziemi tak wielką byłby mi pomocą. Może w Przysusze lekcje by się jakie trafiły francuskiego lub rysunku uczniowskiego z progimnazjum. W Nowym Mieście nie ma na to popytu”. Nie wiadomo, czy przeniosła się do Przysuchy, bowiem list napisany do księdza J. Wiśniewskiego w 1935 r. datowany jest jeszcze w Pobiednej. Pod koniec życia Ellą Potkańską opiekowały się siostry Służki Najświętszej Marii Panny Niepokalanej z Nowego Miasta nad Pilicą, gdzie artystka zmarła w 1955 r. 


 W spuściźnie ks. Jana Wiśniewskiego zachowały się również rysunki sandomierzanki Leontyny Łączyńskiej herbu Kościesza (ok. 1830 - 1911), która w Słowniku Artystów Polskich określona jest jako rzeźbiarka. Była córką Rafała Edwarda Łączyńskiego herbu Kościesza i Kamili Biernackiej herbu Poraj, żoną Antoniego Skarbka Kruszewskiego (ok. 1820-1903), siostrą Eweliny Łączyńskiej Reyskiej. Wiadomo, że w 1866 r. wystawiła w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie medalion gipsowy przedstawiający Stefana Ronkiera. Medalion portretowy z gipsu jej autorstwa znajduje się także w zbiorach Muzeum Diecezjalnego, został ofiarowany przez ks. J. Wiśniewskiego. Rysunki z kolekcji ks. J. Wiśniewskiego powstały w latach 1850-1860. Zbiór zatytułowany „Obywatele Ziemi Sandomierskiej w rysunkach Leontyny Łączyńskiej” obejmuje ponad 50 szybkich szkiców o zacięciu satyrycznym, dokumentujących życie towarzyskie ziemiaństwa i mieszczan z okolic Sandomierza, Koprzywnicy i Sulisławic. 








Bal w Sandomierskiem, 1857 r.

Za niezwykle cenne uznać należy odnalezienie wśród nich rysunku przedstawiającego Halinę, córkę Piotra z Krępy, ukazanej w momencie wprowadzenia Tatarów do lochu Piszczele w Sandomierzu. 




W dziewiętnastowiecznym Sandomierzu znane było podanie o Halinie. Najstarsza redakcja tej legendy zamieszczona jest w książce J. N. Chądzyńskiego Wspomnienia sandomierskie i opis miasta Sandomierza, który napisał iż legendę przytacza „z ustnych podań, za rzeczywistością których nie ręczę”. O Halinie pisał także w XIX w. sandomierski duchowny ks. Apolinary Knothe. Rysunek Leontyny Łączyńskiej ukazujący Halinę z uniesioną wysoko ręką trzymającą zapaloną pochodnię może przywoływać romantyczne wyobrażenia Polonii. W świadomości Polaków, którym przyszło żyć w niewoli, emocjonalny gest Haliny stał się nie tylko symbolem ocalenia Sandomierza, ale także alegorycznym przedstawieniem dążeń Polaków do wolności. W Poczcie świętych polskich z 1862 r. Piotr z Krępy przedstawiony jest jako osoba błogosławiona. Leontyna Łączyńska w blasku aureoli ukazała także jego córkę Halinę.

Opracowała dr Urszula Stępień

czwartek, 21 stycznia 2021

.

„…na chwałę Bożą, na pożytek społeczeństwa,

na podniesienie ducha świętej wiary i miłości ojczyzny…” 

.

Powstanie Styczniowe w kolekcji Muzeum Diecezjalnego   c.d.


            Na szczególną uwagę zasługują pamiątki wykonane przez powstańców na zesłaniu. W zbiorach znajduje się skrzyneczka z jasnego brzozowego drewna, którą wykonał i ozdobił zesłaniec K. Sieciński, (ok. 1818-1888), a wspólnota zesłańcza w Spassku ofiarowała ks. Konstantemu Piwarskiemu (1824-1889) w dniu jego imienin. Jak czytamy w biogramie K. Siecińskiego, twórca skrzyneczki pochodził z Królestwa i był właścicielem ziemskim. […] za uczestnictwo w powstaniu styczniowym został skazany na ciężkie roboty i zesłany na Syberię. Przebywał w Darasuniu nad rzeką Turą, m.in. z B[enedyktem] Dybowskim, M[arianem] Dubieckim, malarzem S[tanisławem] Wrońskim, którym opiekował się jak ojciec. Był znakomitym rysownikiem, rzeźbiarzem i tokarzem. […] Na osiedleniu, w Irkucku, zasłynął z miniaturowych wyrobów misternej roboty. Utrzymywał się z produkcji drobnych przedmiotów, np. spinek, które zdobił metalem, kością zwierząt (»mamuta« – [sic!]), korzeniem i twardym drewnem. Podziwiano, również na wystawach, jego inkrustowane i intarsjowane mozaiki. Na zamówienie miasta [Irkucka] wykonał piękny stolik, który podarowano rodzinie carskiej. Powrócił do kraju”.

               Z kolei ks. Konstanty Piwarski od 1852 roku był proboszczem księży filipinów kongregacji św. Filipa Neri w Studziannie w diecezji sandomierskiej, gdzie przeprowadził dzieło odbudowy klasztoru i restytuowania kongregacji. Po wybuchu powstania styczniowego angażował się w akcję powstańczą, m.in. zbierał podatki na rzecz Rządu Narodowego, przewoził rozkazy do oddziałów powstańczych, organizował akcję ukrywania osób poszukiwanych przez władze carskie. Za działalność patriotyczną został aresztowany w lutym 1863 r. Po śledztwie zwolniono go w czerwcu. Pod Drzewicą, gdy przewoził meldunek dla oddziału powstańczego został aresztowany i skazany 18 września 1863 roku na 10 lat robót w kopalniach syberyjskich z pozbawieniem wszelkich praw. Wywieziony w stanie ciężkiej choroby 4 listopada 1863 roku, przebywał na katordze do kwietnia 1868 roku. Zwolniony, przebywał do 1873 roku w Tunce, następnie w Irkucku i Spasku. We wrześniu 1880 roku, w trakcie czasowego zwolnienia, przybył do Warszawy. Później był w Wysokim Kole. Następnie, aby poddać się leczeniu, ponownie przybył do Warszawy. Zmuszony do opuszczenia Królestwa, udał się do Smoleńska, gdzie w 1884 roku uzyskał prawne zwolnienie z wygnania i możliwość powrotu na stałe do kraju. W 1885 roku uzyskał zgodę na przywrócenie do stanu kapłańskiego. Zmarł w Tczowie w 1889 roku. 

              Ks. Konstanty Piwarski na zesłaniu imponował braciom w kapłaństwie wielką godnością i szlachetnością. Patriotyczna dekoracja skrzyneczki daje temu wyraz. 


Na wieku w dwóch kolumnach widnieją 24 czytelne autografy towarzyszy niedoli,  pośród których znajduje się m.in. podpis ks. Izydora Ciąglińskiego, dawnego kolegi ze szkoły w Radomiu, którym ks. Piwarski opiekował się w Tunce. W centralnej części wieczka, pomiędzy podpisami umieszczony został owalny medalion z ciemnego drewna, z mosiężną inkrustacją w postaci  splecionych liter „KP” (Konstanty Piwarski) otoczony motywem kajdan i narzędzi, symbolizujących pracę ks. Piwarskiego w kopalni rudy oraz nazwy miejsc zesłania: „Piotrowsk. Domna. Siewakow. Darasuń. Tunka. Irkuck. Spassk” z datą: „12/4 1879”. Wiadomo, że wszyscy księża zesłańcy tonkińscy podpisani na wieku skrzyneczki mieszkali wówczas w Spassku.

             Skrzyneczka znajduje się w zbiorach muzeum od lat 30-tych XX w. Przechowała ją rodzina ks. Piwarskiego, a w 1927 roku Anna Sotkiewicz z Klwatki Królewskiej pod Radomiem ofiarowała ją ks. Janowi Wiśniewskiemu. Ks. Wiśniewski przekazał skrzyneczkę do zbiorów Muzeum Diecezjalnego, pozostawiając informację, że kiedy ks. Piwarski wracał z zesłania do kraju, wraz ze szkatułką i ornatem, przywiózł poszewkę z poduszki pod mszał „z cierniową na niej koroną” oraz kajdany. Losy tych pamiątek nie są znane.

Kolejną syberyjską pamiątką, jaką posiada w swoich zbiorach Muzeum Diecezjalne, jest fajka patriotyczna wykonana na Syberii, ozdobiona czterema główkami męskimi. Na zachowanej na fajce karteczce widnieje napis: „Fajka zrobiona przez Zesłańca 1864 r. na Syberię. Był nim Tymieniecki z Kaliskiego. Na niej wyrzeźbił podobizny kapucyna i innych co razem byli w Katordze”. Być może twórcą tej patriotycznej pamiątki był Bolesław Tymieniecki z prażmowskiej linii Tymienieckich herbu Zaremba, ojciec pierwszego biskupa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego. O Bolesławie Tymienieckim napisano, że w 1863 roku „był naczelnikiem powstania w łęczyckiem i kierownikiem punktu rozdzielczego aprowizacji oddziałów powstańczych. Za swą działalność został skazany na dożywotnią katorgę na Syberii. Po ułaskawieniu na krótki czas osiedlił się w Kowalewie w ziemi łaskiej, następnie […] w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie 3 kwietnia 1871 r. urodził się Wincenty, piąty syn małżonków Tymienieckich, późniejszy pierwszy biskup łódzki”.

W Powstaniu Styczniowym brało udział wielu artystów, którzy tematykę powstańczą, a także własne przeżycia próbowali wyrazić w swojej twórczości. Takim przykładem jest znajdujący się w zbiorach muzeum obraz pt. „Niespodziewanie” – patriotyczna  kompozycja z kręgu malarstwa akademickiego.



Autor obrazu, Antoni Kozakiewicz (1841-1929), polski malarz realista, w latach 1857-1866 kształcił się w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, przerwał jednak naukę, by wziąć udział w Powstaniu Styczniowym. Za udział w nim był więziony. Kiedy powrócił do szkoły, już w 1864 roku powstały jego pierwsze obrazy i rysunki, w których występowały motywy i sceny powstańcze. Następnie wyjechał do Wiednia, by studiować w Akademii Sztuk Pięknych. Dzięki cesarskiemu stypendium przeniósł się do Monachium, gdzie mieszkał i tworzył przez 30 lat. W Monachium, gdzie dużą wagę przykładano do malarstwa historycznego, gdzie polscy artyści malujący sceny powstańcze czuli się najswobodniej, tradycyjne malarstwo Antoniego Kozakiewicza miało powodzenie. Ok. 1900 r. powrócił do Warszawy, skąd po pięciu latach, zapomniany i ubogi przeniósł się do Szczawnicy, gdzie zmarł 3 stycznia 1929 roku. Ks. Wiśniewski zakupił obraz Kozakiewicza w 1935 roku w Warszawie, a w 1936 roku przekazał go do zbiorów sandomierskiego muzeum.

 Kompozycja oparta jest na wspomnieniach malarza z Powstania Styczniowego i zawiera wątki autobiograficzne: artysta uwiecznił na obrazie siebie oraz Ludomira Benedyktowicza (1844-1926) malarza – powstańca, który w powstaniu stracił prawą dłoń i lewą rękę. Powrócił jednak do malarstwa posługując się specjalną protezą w postaci metalowej obrączki z tulejką, do której mógł mocować ołówek lub pędzel. Sandomierski obraz Antoniego Kozakiewicza jest w pełni dojrzałym dziełem, świadczy o tym nie tylko jego forma i koloryt, ale również bardzo dobre studia psychologiczne wszystkich postaci. Obraz – uwzględniając jego temat – powstał po powrocie Kozakiewicza z więzienia carskiego, stanowi artystyczny komentarz do osobistych przeżyć artysty, zapis jego udziału w Powstaniu Styczniowym. Historyczną kompozycję artysta wzbogacił także o pewne elementy rodzajowe: ukazana na obrazie postać kobiety ubranej w białą płócienną koszulę, czerwoną spódnicę i czerwoną chustkę na głowie antycypuje późniejszą,  młodopolską fascynację folklorem i barwnością strojów ludowych. Także widoczny w głębi kompozycji chłopczyk ma na głowie czapkę krakuskę.

         Powstańczą przeszłość miał za sobą także artysta Piotr Kozakiewicz (1836-1893), autor znajdującej się w zbiorach muzeum rzeźby Pius IX błogosławi Polsce,  wykonanej w 1878 roku z drewna bukszpanowego. Ks. Wiśniewski zakupił rzeźbę w 1929 roku, kiedy dla podratowania zdrowia wyjechał do Karlsbadu. Z jego zapisków kronikarskich dowiadujemy się, że w drodze zatrzymał się w Krakowie, gdzie wstąpił do Księgarni Katolickiej prowadzonej wówczas przez Marię Łubieńską, z zamiarem zakupienia tam sztychów. Jego zainteresowanie wzbudziła wówczas rzeźba ustawiona w witrynie okiennej.  Temat rzeźby przypomina o szczególnym zainteresowaniu Piusa IX sprawami Polski. Papież ten szukał poparcia europejskich rządów dla działań na rzecz zmiany represyjnej polityki rosyjskiej, bronił unitów z Chełmszczyzny i Podlasia, beatyfikował ks. Andrzeja Bobolę i kanonizował abp. Jozafata Kuncewicza. Oto papież Pius IX,  wznosi prawą dłoń w geście błogosławieństwa, lewą zaś położył na pochylonej głowie klęczącej niewiasty, która uosabia Polskę zniewoloną i ciężko doświadczoną w powstaniach narodowych. O kolana klęczącej wsparta jest herbowa tarcza z wyobrażeniem Orła, Pogoni, Archanioła, symbolizująca nadzieję na przywrócenie całości przedrozbiorowej Rzeczypospolitej – wspólnoty Korony, Litwy i Rusi. Na cokole umieszczono napis: „Cierpliwości, stałości, odwagi”.


              W zbiorach muzeum znajduje się kolekcja wyrobów ceramicznych powstałych w różnych okresach działalności manufaktury w Ćmielowie, które pochodzą z dawnego klasztoru panien Benedyktynek w Sandomierzu. Wśród nich wyjątkowo licznie reprezentowane są przykłady naczyń z lat 1860-1870, ozdobionych widokami zabytków Krakowa i okolic. Motywy te powstały według rysunków pochodzących z albumu Jana Nepomucena Głowackiego i Daniela Edwarda Friedleina:  24 Widoki miasta Krakowa i jego okolic…, wydanego w 1836 roku w Paryżu. Zespół tych motywów dekoracyjnych był szczególnie popularny w okresie żałoby narodowej. Zbioru pamiątek dopełniają: Krzyż pamiątkowy 70-lecia Powstania Styczniowego, ustanowiony w 1932 roku, nadawany od 1933 roku  oraz Polski Orzeł Wojskowy z tarczą amazonek w dolnej części i datą „1863”, który był noszony na miękkich, granatowych rogatywkach, wchodzących w skład ubioru weteranów Powstania Styczniowego, unormowanego przepisami z 1920 roku. 
Opracowała dr Urszula Stępień